Świstokliki

piątek, 5 lipca 2013

Lustro

Proszę ten tekst potraktować jako alternatywę "co by było gdyby" Otto stracił Marysię. Czuję na sobie wzrok wiernych fanek ( :) ) tej pary, której nie za bardzo w smak byłoby przyjąć takie rozwiązanie, aczkolwiek.. zachęcam do przełamania się.  Miłego (jakkolwiek to zabrzmi) czytania.

Zainspirowana:



Czyż nie jesteś czymś do podziwiania, ponieważ Twój blask jest niczym lustro

I nie mogę nic na to poradzić, bo zauważ, że odbijasz się w mym sercu
Jeśli kiedykolwiek poczujesz się samotna i blask będzie utrudniał znalezienie mnie
To wiedz, że ja zawsze jestem odbiciem po drugiej stronie
 JT, ,,Mirrors"

Jej już nie było.

Stracił ją bezpowrotnie. Choć minęły już trzy miesiące od tragicznego wypadku, nie potrafił się pozbierać po tym wydarzeniu. Ten dzień był dla niego jak wstrząs. 
Było upalnie. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazywały, że będzie to kolejny z dni niczym niezmącony, po prostu sielski-anielski. Ale los chciał inaczej.
Otto nie chciał przypominać sobie następujących po sobie zdarzeń. Wciąż widział jej rękę i bladą twarz. Tak jakby po prostu zasnęła. A ona po prostu upadła, krzątając się wokół ogrodu.

Tętniak, cichy zabójca.

Nie mógł wiedzieć – ani też ona – że może dziać się coś złego. Funkcjonowała normalnie, na nic się nie skarżyła, brała życie takim, jaki jest. Szczęśliwa. Radosna. Zakochana bez pamięci.

I nagle wszystko straciła.

Jego serce przeżywało rozdarcie. Nie rozróżniał już nocy od dni; wszystko zlewało się w jedną bezkształtną całość. Życie, jeszcze do niedawna tak ważne, życie, które nie raz ratował, będąc swego rodzaju strażnikiem, teraz przestało mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie. Stał się istotą, która budziła się tylko po to, by powłóczyć nogami do łazienki i od czasu do czasu przegryźć suchy kawałek chleba. Czy można było myśleć o głodzie, gdy wszystkie myśli zaprzątała Ona?

Ona:

Przymierzająca nieskończoną ilość sukienek, uśmiechająca się szeroko, wciąż zerkająca na  niego. Perskie oko, jakie puszcza w jego stronę. Perły śmiechu rozsypujące się po całym mieszkaniu, za każdym razem, gdy on powie coś zabawnego. Wspólne posiłki, wieczorne dyskusje, gorączka szeptanych słów, nocne spacery.

I godziny ciszy, kiedy Ona patrzy na niego łzawymi oczami i syci nim wzrok. Tkwi – po prostu.

On:

Budujący szczęście na fundamencie jej serca. Oddany, zapatrzony w swoje Kochanie, wyrozumiały. On, który musiał czekać na nią wiele lat, cierpiący, ilekroć nawiedzała go snach płacząc. Smak szczęścia, jakie poznawał,
 kiedy Ona się pojawiła. Nieskończona ilość obietnic, pocałunków składanych na drżących wargach, dotyku jej ciepłej dłoni, słów. Setki minut ich życia, kiedy czuli się naprawdę szczęśliwi.

Te wspomnienia bolą; bolą tak bardzo, że ciężko do nich wracać. A on chce się w nich zatapiać, pomimo bólu duszy, bo wie, że tylko tak może się z nią jednoczyć.

Bo jest jego odbiciem lustrzanym, jego częścią.

Rankami, kiedy musiał zwlekać się z łóżka, kierował się do łazienki. Pośpiesznie wykonując toaletę zauważał włosy, które kłębiły się wokół umywalki, które były wszędzie. Nawijał je wówczas na drżące dłonie i starał się wyczuć jej zapach, który już zupełnie stracił.

I teraz to już jest tak oczywiste jak ta przysięga
Że zmieniamy dwa odbicia w jedno

 Wówczas zerkał niechętnie w stronę lustra i widział jej śmiejącą twarz, która zawsze towarzyszyła mu, gdy szykował się do pracy.

Przesunął dłoń po szklanej powierzchni, w której ją widział. Zjeżdżał w dół, w stronę warg, nie mogąc pojąć, jak to możliwe.. Jej oczy, które szkliście zerkały w jego stronę.

Nic nie mówiła.

Ale była. I on się z nią jednoczył w ciszy. Chciał by została, ale ilekroć zjeżdżał dłonią z powierzchni,  jej obraz się zacierał, kompletnie znikając.

A jego ręka zatrzymywała się na zimnej płytce, która przywoływała go do porządku.


                                                    *      *     *
Bał się, że zwariował. Chodził do łazienki po kilka razy dziennie, odkrywszy tę dziwną nić kontemplacji z ukochaną. Wpatrywał się w nie wyczekująco, oczekując, że zobaczy jej twarz za każdym razem.

To nie było mu dane.

On wiedział, że ona się nim opiekuje, że jest tu, gdzieś blisko obok niego i czuwa. Że nie pozwoli mu tak łatwo się poddać.

Bo chciała być dla niego historią i tajemnicą, którą każdego dnia mógłby odkrywać.


2 komentarze:

  1. Piękne opowiadanie. Prześliczne.
    Wzruszające. Bardzobardzobardzo wzruszające...
    Na początku nie było tak źle, miałam tylko łzy w oczach, ale stworzyłam konkurencję dla największych wodospadów świata, kiedy przeczytałam ten fragment:
    " Rankami, kiedy musiał zwlekać się z łóżka, kierował się do łazienki. Pośpiesznie wykonując toaletę zauważał włosy, które kłębiły się wokół umywalki, które były wszędzie. Nawijał je wówczas na drżące dłonie i starał się wyczuć jej zapach, który już zupełnie stracił."
    Najlepszy fragment. Naprawdę, zobaczyłam to.... ;(
    I jeszcze:
    "Wówczas zerkał niechętnie w stronę lustra i widział jej śmiejącą twarz, która zawsze towarzyszyła mu, gdy szykował się do pracy.

    Przesunął dłoń po szklanej powierzchni, w której ją widział. Zjeżdżał w dół, w stronę warg, nie mogąc pojąć, jak to możliwe.. Jej oczy, które szkliście zerkały w jego stronę. "
    To też piękne...

    I jeszcze to:
    "Przymierzająca nieskończoną ilość sukienek, uśmiechająca się szeroko, wciąż zerkająca na niego. Perskie oko, jakie puszcza w jego stronę. Perły śmiechu rozsypujące się po całym mieszkaniu, za każdym razem, gdy on powie coś zabawnego. Wspólne posiłki, wieczorne dyskusje, gorączka szeptanych słów, nocne spacery." Po prostu przepiękne opowiadanie... Ale jednak uśmiercanie bohaterów powinno być w serialu stanowczo zabronione. Mogłybyśmy ich pozwać o straty moralne na przykład :D Bo wiadomo - w opowiadaniach: spokojnie, to tylko fikcja, Boże, jak to pięknie napisane.... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mogę ze swojej strony tylko podziękować i wytłumaczyć się, że pisałam pod wpływem przepięknej piosenki ;*.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy