"Pewnej nocy miałem sen,
o tym, że żyjemy tylko raz
Obudziłem się po drugiej
Nie zasnąłem, wpatrywałem się w Ciebie
Dzięki temu nie zwariowałem"
- Pani pracuje na poczcie? - spytał, zabawnie wytrzeszczając oczy.
- Tak, a co w tym dziwnego? - dziewczyna odpowiedziała pytaniem na pytanie, składając ręce na piersiach.
- To... to niewiarygodne! - ciągnął chłopak, nie spuszczając oczu z coraz bardziej rozzłoszczonej niewiasty - Przecież na poczcie pracują tylko stare kwoki! - wykrzyknął, wywołując u ślicznej blondynki salwy śmiechu.
- No.. w końcu - westchnął - Udało mi się...
- Co się panu udało? - złotowłosa piękność postawiła rzeczowe pytanie, przyjmując chmurny wyraz twarzy.
- Udało panią rozśmieszyć! - odparł, filuternie poruszając brwiami.
- Wie pan co, panie...
- Michale - rzucił szybko, podając dłoń.
- Miło mi pana poznać, Michale, ale ja mam pracę. Ja nie mogę sobie ot, tak filtrować z byle - i tu obrzuciła go pełnym pogardy spojrzeniem - kim.
- W takim razie o osiemnastej, kiedy pani kończy, czekam przed wyjściem dla pracowników.
- Och, wszystkiego się pan Michał dowiedział, z dbałością o najmniejsze szczegóły - rzuciła kąśliwą uwagą, mimowolnie unosząc kącik ust.
- Pełen profesjonalizm, pani...
- Hanno - odparła.
- Haniu, tak brzmi lepiej - wyrzucił szybko słodkim głosem.
* * *
Czekała już od pięciu minut przed wyjściem dla personelu, a tajemniczy amant dalej nie przybywał. Była pewna, że będzie wyczekiwał na nią, niczym zgłodniały pies, tymczasem spotkała ją niespodzianka. Poczuła wstyd na myśl o tym, w jakim pośpiechu przygotowywała się dla tego gnojka. Perfumy musiała pożyczyć od Renaty, a koralową szminkę, niemalże cudem odnalazła w szufladzie, zapchanej aż po brzegi papierami. Nerwowo spoglądnęła na tarczę zegara, marznąc na mrozie i wyczekująco stukając obcasem. W jednej chwili uświadomiła sobie, że ten młody blondyn postanowił zabawić się jej kosztem. Pewnie to nie jedna, którą tak zrobił w balona - pomyślała gniewnie - Co jak co, ale jemu to na słono nie przejdzie! Pomyślała o swoim bracie, który w mig mógłby zająć się dowcipnisiem, który ważył się zażartować z panny Głowackiej.
Chwilę po tym usłyszała czyjeś kroki i zza murku wychyliła się blond czupryna, z nonszalancko ułożoną grzywką.
- Witam damę - rzucił, składając na jej dłoni delikatny pocałunek - Widzę, że troszkę się pani na mnie na czekała.. A wszyscy mówią, że to chłopcy wyczekują na dziewczęta.. - dodał, rozglądając się po bokach z szerokim uśmiechem.
- Tatarata. Też mi coś. Wyszłam tylko na papieroska, nie można?
- Ależ można, można.... Rzadko która kobieta przed wyjściem na papieroska perfumuje się, niczym na wielkie wyjście.
Wygrał.
Hania spuściła głowę, mimowolnie zanosząc się śmiechem.
- Wygrał pan, panie Michale.
- Skończmy z tymi frazesami. Michał. - nadstawił policzek, a w głowie Hani zrodziła się szalona myśl, by móc ucałować tego szalonego łobuza i zawiesić mu się na szyi.
- Hola, hola, panie szybki. Hania. - wyciągnęła w jego stronę drobną dłoń, tłumiąc śmiech.
- A buziak?
- Jesteś wyjątkowo bezczelny!
* * *
- Wiesz, będąc w Anglii miałem styczność z wieloma kobietami i mogę stwierdzić, że jestem ekspertem w kwestii rozumienia ich psychiki.
W to akurat nie wątpię - przyznała w myślach Hania, ze znużeniem słuchając jego monologu.
- Doszedłem do wniosku, że Angielki to kobiety dosyć rzeczowe, takie właśnie jak ty, które stawiają sprawę jasno: albo wiśta, albo hetta. Skoro jesteś typem.. angielskiej kobiety, to może postaw sprawę jasno, co?: Podobam ci się? - spytał, przybierając poważny ton, ale ona zdążyła zauważyć drgające kąciki ust i figlarne ogniki tańczące w jego oczach.
- Mhm.. - westchnęła Hania - Miałam styczność z wieloma mężczyznami, niekoniecznie Anglikami, ale muszę stwierdzić, z przykrością, podkreślę od razu, że widywało się... skromniejszych od ciebie - zakończyła, upijając łyk gorącej kawy.
- Niektóre kobiety - rozpoczął - czasem owijają proste rzeczy w przysłowiową bawełnę. Nigdy nie przyznają się do swoich uczuć. Wolą je stłamsić i utrzymywać interesanta w niepewności.
- Psycholog z ciebie pierwsza klasa, to już zdążyłam zauważyć. Don Juan zresztą też, jak wnioskuję z opowieści o Angielkach. Powinnam się chyba bać..
- Ależ Haniu, tutaj się nie ma czego bać, trzeba kuć żelazo póki gorące!
W gorącej wodzie kąpany.. Jaki niecierpliwy panicz! Zero taktu, jakiejś subtelności, którą każdy mężczyzna w elementarnym stopniu nabył! - stwierdziła w myślach, śmiejąc się w duchu.
- Apropos gorąca; pij swoją kawę, bo ci wystygnie.
Posłał jej wzrok zbitego psa, po czym zanurzył usta w ciepłym i gęstym płynie.
* * *
W kawiarni siedzieli ponad dwie godziny, oddając się namiętnej rozmowie na temat różnorakich błahostek. Hania resztkami cierpliwości wysłuchiwała wywodów Michała, co chwila przerywając mu śmiechem, a on, przez cały czas wiercił ją spojrzeniem i kokietował. Zaczynał się jej coraz bardziej podobać, uwielbiała jego frywolne żarty i lekkie spojrzenie na życie. Tęskniła za starą miłością, która była bardzo podobna do tego chłopaka, ale w nagłym porywie serca chciała go utrzymać przy sobie, chciała z nim spróbować. Spróbować miłości. Dlatego bez oporu, no, może jedynie z lekkim, stwarzanym dla pozorów, uległa jego propozycji, by udać się na długi, romantyczny - jak przyznał - spacer. Warszawa usypiała, a oni kluczyli szerokimi uliczkami, trzymając się za dłonie, niczym para zakochanych nastolatków.
- Też myślisz o tym poważnie? - zapytał, patrząc przed siebie.
- Przecież wiesz, co mam na myśli.
Wiedziała, ale lubiła się z nim przekomarzać, wdawać w gierki słowne. Zauważyła, że sam to lubi. Ale teraz on był śmiertelnie poważył i czekał tylko na to, by wyraziła swoje zdanie na "ten" temat.
- Myślę, że tak.
- Całkiem poważnie?
- Całkiem - stwierdziła, zarzucając mu ręce na szyje.
- Jeszcze trzy godziny temu nie byłaś taka frywolna - rzucił, chcąc jej dogryźć, ale ona jedynie się roześmiała i złożyła na jego ustach namiętny pocałunek - Zakochałam się w tobie, wariacie.
- Ja w tobie chyba też.
- Chyba? - dotknięta jego słowami, żartobliwie trąciła go łokciem - Chcesz mi powiedzieć, że wykorzystałeś jedynie naiwną dziewczynę?
- Tylko troszkę - szepnął, przyciągając ją do siebie.
Noc była długa, warszawskie niebo błyskało gwiazdami, a oni, niczym najgorętsi kochankowie, składali sobie obietnice, które nigdy nie miały się wypełnić.
* * *
- Muszę już wracać do domu. Brat się będzie niepokoił, pomyśli jeszcze, że tyle mnie trzymają na poczcie i wpadnie tylko po to, by zrobić im awanturę - zauważyła ze smutkiem, gładząc klapy jego płaszcza.
- Opiekuńczy ten twój braciszek - zauważył Michał, zacierając zziębnięte dłonie.
- Jak każdy chłopak, dbający o młodszą siostrę - stwierdziła rzeczowo, wzruszając ramionami.
- Naprawdę już musisz iść, czy dajesz nogę, nie mogąc znieść mojego towarzystwa?
- Chyba żartujesz! Obleciałabym z tobą pół Warszawy, gdybym tylko mogła! - zachichotała.
- Jesteś najlepszym, co mogło mi się przytrafić.
- Oj, daj spokój, skończmy z tymi schematami; pewnie niejednej dziewczynie rzuciłeś tak poważne stwierdzenie.
- Nie - powiedział, ściszając głos, a ona zauważyła, że jego głos zabrzmiał chłodno. Wpatrywał się w nią poważnie, a ona powoli zaczynała wierzyć, że pomimo wyśmienitego poczucia humoru, był człowiekiem niesamowicie szczerym. Wiedziała, że w tym momencie nie naigrawa się z niej, a jedynie chce podkreślić, że staje się dla niego kimś ważnym.
- Wiesz, że to trochę chore.. To dzieje się zbyt szybko.
- W miłości wszystko dzieje się szybko.
- Pleciesz bzdury. Jesteś młody, napalony - stwierdziła ze śmiechem - i jeszcze wiele musisz się nauczyć, dlatego nie rób bzdur i wszystko sobie przemyśl. Wszystko sobie przemyślmy - poprawiła się, patrząc mu głęboko w oczy.
- Wycofujesz się?
- Nie wycofuję, ale usiłuję myśleć racjonalnie, za twój napuchnięty od hormonów łeb.
Po tych słowach zagarnął ją w swoje ramiona i długo przytulał.
- Przy tobie nauczę się jeszcze wielu rzeczy.
- Miejmy nadzieję.
- Dasz mi szansę?
- Już ci ją dałam, nie schrzań tego - rzuciła na odchodne, kierując się w przeciwną stronę.
Pozostawiła go pełnego dylematów, sprzeczności, chciał jej zadać mnóstwo pytań, a przez swoje gadulstwo kompletnie o tym zapomniał.
Myślałem, że wszystko wiem o kobietach - pomyślał, chcąc się roześmiać, ale ostatecznie wypuścił z ust wstrzymywany oddech.
Ach, i jakie przyjemne opowiadanie!
OdpowiedzUsuńTak dawno nie czytałam nic Twojego (NOWEGO!), że niemal zapomniałam, jakie to wspaniałe uczucie.
Weny życzę, Autorko! Weny i czasu na pisanie!
Pisałam już na forum, że czekałam na opowiadanie o Hani i Michale, a tu świetnie rozegrałaś dialog przy kawie!
OdpowiedzUsuń